Komunikat z frontu domowego.
Poza opisanymi wypadkami, to już tylko pasmo sukcesów. Po pierwsze, P., który w grudniu zaczął nieśmiało używać dopełniacza, obecnie odmienia przez wszystkie przypadki. Do tego dochodzą coraz częstsze zdania pojedyncze. P. specjalizuje się w krótkich komendach typu: „Mama, chodź do pokoju!”, „Mama, połóż się!”, które wykrzykuje swoim tubalnym, jak na niespełna dwulatka, głosem. Okopy, łopatka-saperka, zamiłowanie do rozkazów wydawanych dojrzałym dowódczym głosem. Powinnam wróżyć mu karierę w wojsku, No i to: padnij! powstań! 1750 razy dziennie. Jego i moje. Bo on się bawi, a ja zbieram zabawki. Ale nic . Za 20 lat pewnie będę pomagała załatwić odroczenie w WKU. Jak niedawno (?) większość matek moich kolegów.
Ale. Ale, wracając do tematu to: P. z niewielką pomocą deklamuje kilka wierszyków. Próbuje śpiewać znane z bajek piosenki. Ulubione zabawki to układanki. Liczy do dziesięciu, używa ze zrozumieniem liczebników porządkowych do pięciu. Dzisiaj zaszalał i poszedł w zaimki dzierżawcze.
P. ma rok i siedem miesięcy.
Jak tak dalej pójdzie, za rok założy bloga, na którym obsmaruje matkę.
Ale. Ale, wracając do tematu to: P. z niewielką pomocą deklamuje kilka wierszyków. Próbuje śpiewać znane z bajek piosenki. Ulubione zabawki to układanki. Liczy do dziesięciu, używa ze zrozumieniem liczebników porządkowych do pięciu. Dzisiaj zaszalał i poszedł w zaimki dzierżawcze.
P. ma rok i siedem miesięcy.
Jak tak dalej pójdzie, za rok założy bloga, na którym obsmaruje matkę.
I tu zakończymy hymn pochwalny. Nocnik nadal leży odłogiem w łazience. P. lubi sobie na nim przysiąść, żeby podopingować mnie okrzykami kiedy sprzątam łazienkę.
************************************************************************************************************************************
Raport z linii frontu zawodowego.
Jak już zaznaczono, w poprzednim newsie, zaproszono mnie do drugiego etapu castingu przeprowadzanego przez firmę XXX. Miła pani poinformowała mnie o tym, zaznaczając, że z powodu choroby szefa nie jest w stanie wskazać konkretnej daty spotkania, ale zadzwoni z informacją niezwłocznie po wyznaczeniu terminu. Ok. Wiewiórki mi doniosły, że mówi prawdę. Szef faktycznie zaniemógł. A potem wyzdrowiał, a telefon nadal milczał. Od moich wiewiórek wiem, że już raczej nie zadzwoni. Tak więc tą drogą chciałabym zwrócić się do szefowej rekruterów w firmie XXX: PO CO GŁUPIA LAFIRYNDO DZWONIŁAŚ Z NIEPOTWIERDZONĄ INFORMACJĄ?! [robiąc mi niepotrzebne nadzieje] A JEŚLI NAWET ZMIENIONIO WCZEŚNIEJSZĄ DECYZJĘ, TO TEŻ WARTO SIĘ ODEZWAĆ I COŚ WYBĄKAĆ NA TEN TEMAT.
Tak, tak. Rynek pracy jest pełen niespodzianek. W XXX szukają specjalisty od huhuhu!, a przydałaby się przede wszystkim nowa kierowniczka HR. Jeśli ktoś z Państwa reprezentuje tę profesję, to służę adresem firmy.
Były nadzieje, zostały plany. P. niezmiennie zasypia w okolicach 23:00. Potem odrabiam to, co mogłabym zrobić w pracy, gdybym mogła zostać dłużej, niż do 17:30. A potem piszę listy motywacyjne. Bo, niestety nie jestem księgowym i w moim przypadku nie ma racji bytu tzw. list uniwersalny. Tworzę, przerabiam i dostosowuję. A potem prysznic, manicure i wreszcie całe 4 i pół godziny snu.
Na szczęście, nie codziennie. Ale prawie.
Coś za coś. Następne spotkanie z innym potencjalnym pracodawcą mam w przyszłym tygodniu.
Na szczęście, nie codziennie. Ale prawie.
Coś za coś. Następne spotkanie z innym potencjalnym pracodawcą mam w przyszłym tygodniu.
I to tyle do raportu. Powstań! Padnij! Sprzątnij puzzle z podłogi !

