piątek, 2 listopada 2012

Mamo, przecież to najlepsze jesienne święto!

Jak wiadomo, najnowsze i najbardziej sprawdzone newsy znajdziesz u fryzjera. Ja dowiedziałam się, gdzie sprzedają gałki oczne - jadalne, choć niewyszukane w smaku. Ot, zwykłe żelki. Za to wyglądają jak prawdziwe, droga pani!
Zatopiona w pouczającej konwersacji pozwoliłam wyciąć sobie połowę fryzury. Skutek pierwszy: mam najkrótsze włosy od ćwierć wieku, nikt mnie nie poznaje i mogę bez szkody dla reputacji dopuszczać się gorszących czynów. Skutek drugi: nabyłam trzy paczki oczu, które następnie posłużyły do wyrobu oczy-wistych babeczek – przeboju halloweenowej imprezy.

Goście w tym roku zaprosili się sami. Najpierw zadzwoniła koleżanka matka i owijając w grubą bawełnę przedstawiła prostą sprawę, iż marzeniem jej córki jest spędzić z nami ten właśnie wieczór. P., ucieszony perspektywą wspólnej zabawy z Julką, następnego ranka pochwalił się imprezą pierwszej napotkanej w przedszkolnej szatni koleżance. Rozochocona koleżanka oświadczyła, że chętnie się przyłączy, co żywo potwierdziła jej matka również obecna przy zmianie obuwia na przedszkolne. Cóż, każdemu przyda się wolny wieczór.

Dziewczyny dały z siebie wszystko i przybyły stosownie przebrane i w pełnym makijażu. Niechętny w tym roku przebierankom, P. zadowolił się tiarą z przydziału (made In china, a jakże!) oraz własnoręcznym pokiereszowaniu twarzy przy użyciu czarnego ołówka firmy bourjois.
Program imprezy nawiązywał do obrzędów święta: były tańce i zabawa klockami lego. Tylko niżej podpisana wykazała zainteresowanie podtrzymaniem tradycji i własnoręcznie wykonała strasznego dyńka. Albo nabrałam rutyny, albo to nieoceniony wpływ toruńskiego grzańca ufundowanego przez koleżankę matkę. Dość, że tegoroczny dyniek powstał w rekordowym czasie i przy niewielkim nakładzie sił. Odczuwam lekki niedosyt i w przyszłym roku przerzucam się na produkcję seryjną.
   Mamo, znów ci wyszedł wesoły, a nie straszny! – skwitował sprawę P.

W tym roku po raz pierwszy młodzież wypuściła się z domu po zmroku. Szantażowanie zostało wprawdzie ograniczone do najbliższego sąsiedztwa w obrębie klatki schodowej, ale biorąc pod uwagę pozyskane łupy w przyszłości mogą być trudności z utrzymaniem dyscypliny i krąg ofiar szantażu nieletnich znacznie się poszerzy.

*   *   *

   Synku, czy koleżanka dobrze się u nas bawiła? – pytam P. dziś po południu w drodze z przedszkola.
   Myślę, że tak, mamo. Zaraz rano rzuciła się na mnie, przewróciła i, wyobraź sobie, chciała całować! – P. nie kryje niesmaku.

To stawia pod znakiem zapytania listę gości na przyszłoroczną imprezę.
Chyba, że przez rok P. zmieni zdanie i uzna, że takie następstwa halloween są mu jak najbardziej miłe.

*   *   *

Wszystkich Świętych to dla nas najbardziej gościnne święta w roku. Mieszkanie w pobliżu cmentarza zobowiązuje do podejmowania kawą i ciastem i tym, czym akurat dysponujemy, wszystkich przemarzniętych krewnych i znajomych.
W tym roku dyniek wita gości. Póki co, zamieszkał w przedpokoju.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz