W tym roku P. samotnie podtrzymywał tradycję pisankowania, bo, czy to z powodu niekończącego się sprzątania po remoncie, czy niedawnej choroby, z niczym zdążyć nie mogłam. I nikt już nie odgadnie za jaką przyczyną, czy to z dotkliwej samotności podczas malowania, czy też tenże pisak był najwygodniejszy, dość, że zamiast w radosnych barwach wiosennych mamy pisanki z przewagą koloru czarnego. Motywy rysunków konsekwentnie wpisują się w styl noir – np. na jednym tyranozaur konsumuje kolegę innego gatunku. Nie kontestuję doboru tematyki, mało prawdopodobne, aby podniosła komuś ciśnienie przy wielkanocnym stole. P. rysuje śmiałą kreską, kto nie wie, ten i tak się nie zorientuje, co wymalował. Poświęcimy dinozaury, które nadal zajmują poczesne miejsce w naszym życiu. Nie takie rzeczy już święcono.
A skoro koszyczek już przygotowany, pozostaje tylko życzyć wszystkim:
Wesołych Świąt!
P.s. Okazało się, że idąc do święcenia dobrze jest poświecić sobie latarką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz