Wieczorna kąpiel działa na P. wyjątkowo ożywczo. Choćby wchodził do wanny na ostatnich nogach, umęczony długim dniem, wychodzi rześki niczym młody bóg. I to bóg żądny ofiary w postaci porcji wrażeń przed zaśnięciem.
W tej sytuacji głuche odgłosy i okrzyki, dochodzące z sypialni o godzinie 22:00, oznaczały, że wieczór toczy się zwykłym trybem - P. uskuteczniał z Babcią J. codzienną porcję koziołków z przerzutką przez lewe ramię.
W tej sytuacji głuche odgłosy i okrzyki, dochodzące z sypialni o godzinie 22:00, oznaczały, że wieczór toczy się zwykłym trybem - P. uskuteczniał z Babcią J. codzienną porcję koziołków z przerzutką przez lewe ramię.
Wieczorna idylla została przerwana przez głośne BUM - TRACH!, po którym równocześnie zabrzmiały pisk Babci i zdecydowanie głośniejsza syrena P.
Najlepsza z matek przerwała przygotowanie porcji napojów nocnych, w znakomitym czasie 0.8 sekundy pokonała dystans pomiędzy kuchnią a sypialnią i znalazła się przy zawodzącym w niebogłosy synu.
- Moje kochane maleństwo! Babcia nie chciała! Widzisz, już jesteś za duży, za ciężki...babcia nie chciała... - Babcia J. rozpaczliwie tuliła wierzgającego na wszystkie strony wnuka starając się w kilku słowach oddać grozę tragedii sprzed kilku chwil. Otóż przy kolejnej przerzutce P przeważył w niewłaściwą stronę, wymknął się z babcinych rąk i z impetem wylądował na węzgłowiu wiekowego tapczanu (lite drewno - tapczan po prababci A.).
Jakieś pół godziny później, P. już wyszlochany i utulony leżał w ciemnościach na rzeczonym tapczanie u boku najlepszej z matek.
- Babcia nie chciała zrobić Piothrusiowi au - stwierdził w pewnej chwili.
- Oczywiście kochanie! Babcia nie chciała zarobić au... Bawiliście się i zdarzył się wypadek.
- Babcia nie chciała zrobić au! - powtórzył P. z naciskiem nie przerywając zabawy moją dłonią.
- Nie chciała synku. Babcia Cię bardzo kocha.
- Babcia nie chciała zrobić Piothrusiowi au - stwierdził w pewnej chwili.
- Oczywiście kochanie! Babcia nie chciała zarobić au... Bawiliście się i zdarzył się wypadek.
- Babcia nie chciała zrobić au! - powtórzył P. z naciskiem nie przerywając zabawy moją dłonią.
- Nie chciała synku. Babcia Cię bardzo kocha.
- Mama nie chciała zrobić Piothrusiowi au? - P. nagle znieruchomiał, zanim zadał pytanie.
Matka zastygła. - Synku, a kiedy mama zrobiła au? Kiedy mama zrobiła au?
- Mama nie chciała zrobić au - powtórzył P. dziwnie zadowolonym tonem. Po czym odwrócił się tyłem i po chwili smacznie zasnął zostawiając nie rozstrzygniętą kwestię: co, gdzie i kiedy? J a k i e a u ? O czym mowa?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz